Bywają złośliwe, uparte i nieobliczalne. Serialowej ekipie dają w kość bardziej, niż jakakolwiek aktorska gwiazda. Kto, co i dlaczego? Przedmioty martwe - bo taka już ich natura.
W OKU CYKLONU…
45. dnia zdjęć na planie “M jak Miłość” między ludźmi i rzeczami zapanował względny pokój. Może dlatego, że rekwizyty były “z wyższych sfer”: sznur pereł, bukiet róż, butelka szampana - a to zobowiązuje do dobrych manier. Skąd tak wyszukany zestaw? Odpowiedź zapisano w scenariuszu: przyjęcie w domu Barbary i Lucjana.
Dla Mostowiaków zabawa - dla ekipy ciężka praca. Fachowcy od dekoracji od rana zamieniają się w kucharzy, żeby bohaterowie mieli co położyć na talerzach. Pralka działa non stop, bo jednego dnia filmuje się sześć scen, a w każdej są inne kostiumy. W ostatniej chwili trzeba naprawić zepsute zapięcie pereł Barbary, potem zmienić dialog w scenariuszu… Ekipa dwoi się i troi, żeby praca szła zgodnie z planem.
Nie wszystko jednak zależy od ludzi. Ostatnie słowo mają zawsze… przedmioty martwe. Tym razem buntuje się elektryka.
-”Śmierdzi rozgrzana guma!” - alarmuje jeden z techników. - “Uwaga, kabel gdzieś się pali!”.
Zagrożenie jest duże, bo dekoracje zbudowano z dykty. Wystarczy iskra… Zepsuty przewód znaleźć trudno, gdyż całą podłogę pokrywają zwoje kabli. W efekcie pół ekipy tropi podejrzany zapach… z nosem przy ziemi. Winny okazuje się zepsuty elektryczny kaloryfer. Technicy oddychają z ulgą - taka usterka jest niegroźna. Choć zamieszanie spore.
…I W OKU KAMERY
Można znowu filmować. Reżyser Natalia Koryncka-Gruz nie odrywa wzroku od monitorów, na których śledzi nagrywany obraz.
- “Zoomój! Bardziej na lewo! Jeszcze zacieśnij!” - padają komendy dla kamerzystów.
Liczy się każdy szczegół - pozycje aktorów planuje się co do centymetra. W miejscu, gdzie mają stanąć, ekipa przykleja na podłodze iksy z taśmy. Dzięki temu, gdy Barbara Mostowiak wygląda przez okno, słońce rozjaśnia jej twarz z idealnym wręcz realizmem - jak na parę reflektorów, oczywiście…
Dobre oświetlenie jest najważniejsze. Dodaje scenie życia. A dobrzy aktorzy wiedzą, jak je “przyciągnąć”.
- “Małgosiu, z tej strony ładnie łapiesz światło w oku. Czujesz?” - pyta Małgorzatę Pieńkowską reżyserka.
- “Tak! Mam grać na to oko?” - upewnia się aktorka. Już po chwili, gdy Maria Zduńska rozmawia z matką, lekko przechyla głowę, a w jej oczach pojawia się prawdziwy “błysk” wzruszenia…
Ujęcie skończone. “No i jak było?” - pyta Teresa Lipowska obserwujących nagranie charakteryzatorek. “Pięknie!” - odpowiadają chórem.
Czy mają rację? Przekonaj się sam. Wystarczy, że obejrzysz kolejny odcinek w telewizji…
 |
|
Reżyser Natalia Koryncka-Gruz w akcji.
|
 |
|
…w oku kamery
|