Jak w labiryncie dekoracji odnaleźć serialową ekipę? Metodą Ariadny. Wystarczy śledzić, gdzie znika “nić” głównego kabla. Kolejnego dnia zdjęć prowadzi ona do domu Zduńskich. Maria i Krzysztof mają poważne miny. Tego wymaga od nich scenariusz. Podobne skupienie maluje się też na twarzach ekipy. Operator dźwięku Ryszard Krupa trzyma rękę na pulsie - a właściwie na dzwonku, który wyznacza rytm pracy na planie. Jeden brzęczyk - cisza, początek ujęcia! Dwa brzęczyki: alarm odwołany. Można swobodniej odetchnąć, zakasłać, jeśli ktoś jest przeziębiony, a nawet porozmawiać z sąsiadem. Bo podczas nagrania to niemożliwe.
Rejestrowany dźwięk może “zabrudzić” nawet najmniejszy hałas - np. przelatujący nad Orzeszynem samolot. Przeszkadzają też… kroki samych aktorów. Dlatego pan Ryszard po próbach rozkłada na planie chodnik, który tłumi stukot obcasów.
- “To taka adaptacja akustyczna”- tłumaczy. - “Mógłbym podkleić czymś aktorom buty, ale wtedy w ogóle nie byłoby słychać kroków. A one są czasami potrzebne…”
Potrzebne bywają zresztą nie tylko kroki. W jednej ze scen Maria Zduńska ma wejść do mieszkania i trzasnąć drzwiami - tak, by zauważyli to mąż i syn. Problem w tym, że drzwi się nie zamykają, bo przechodzi przez nie filmowy kabel… W ujęciu “grają” więc ręce technika i drzwi z oddalonego o metr (w serialu o kilkanaście kilometrów…) domu Mostowiaków.
Kolejne sceny, kolejne duble. Zmęczenie ekipy narasta. Ale bywają też momenty odprężenia, gdy śmiechu nie opanuje byle dzwonek. Przykład?
II reżyser rutynowo komenderuje: “Cisza na planie! Akcja!” I nagle ową ciszę przerywa jego własny, dramatyczny okrzyk: “O kurczę, Aktor mi zniknął!” Okazuje się, że Cezary Morawski (Krzysztof Zduński) na chwilę wyskoczył za ścianę, żeby przełknąć choć łyżkę obiadu. I mało się nie udławił, gdy usłyszał, że “akcja” już trwa - tyle, że bez niego…
Upływają godziny pracy. Biurko reżysera pokrywają kubki po kawie i herbacie - prawdziwa “inwazja”. Ilością wypitych przez ekipę napojów można by odmierzać czas… Bo w zamkniętej hali w Orzeszynie trudno nawet zauważyć, gdy zachodzi prawdziwe słońce… W świecie Mostowiaków jest przecież równie jasne - przynajmniej, dopóki ktoś nie wyciągnie wtyczki reflektora…
 |
|
…w labiryncie dekoracji
|
 |
|
…i w labiryncie kabli
|