Archiwum miesiąca marzec 2006

odcinek 399

27-03-2006

Hanka, jako opiekunka, jedzie na wycieczkę z klasą Natalki. Drugim opiekunem jest kierownik szkoły. Jak zakończy się kolejne spotkanie dyrektora z panią Mostowiak?
Agnieszka, w tajemnicy przed matką, zaprasza Pawła na obiad. Jak Teresa zareaguje na widok chłopaka?
Kamil opowiada ojcu o finansowych problemach Madzi. W efekcie Jerzy decyduje się odwiedzić dziewczynę w mieszkaniu studentów, a na miejscu poznaje… ojca Madzi! Jak zakończy się to spotkanie?

M jak Miłość - D jak deszcz

24-03-2006

Gdy ekipa wyrusza do Orzeszyna, na niebie widać jeszcze kawałki błękitu. Parę minut później zaczyna się oberwanie chmury. Bus z filmowcami jedzie w strugach deszczu. Na podmiejskich drogach woda tryska spod kół na wysokość metra.
- Kursk przecieka, przedział torpedowy nam zalało! - żartuje kierowca.
- Tomek, tylko utrzymuj peryskopową! - odpowiada mu ktoś z tyłu.
Poczucie humoru ekipy nie opuszcza, ale tak naprawdę, to humor wisielczy. Przed południem filmowcy chcą nakręcić aż trzy sceny w plenerze. Jeśli deszcz nie przestanie padać, zmarnują pół dnia.

Gdy auto zatrzymuje się na skraju pola - przy ruinach serialowego domu Łagodów - część ekipy w ogóle nie wychodzi na zewnątrz. Leje jak z cebra. Mija kwadrans, pół godziny. Atmosfera robi się nerwowa, w ruch idą komórki. Trwa narada między biurem serialu w WFF w Warszawie, II kierownikiem produkcji na hali w Orzeszynie i reżyserem, Maciejem Dejczerem, który siedzi razem z ekipą w busie. Co robić? Wracać do Orzeszyna? Zadzwonić po brakujących aktorów i nakręcić sceny planowane na następny dzień? Czekać w plenerze, aż deszcz minie?

Odpowiedź daje nagły promyk słońca. Wygląda na to, że ulewa na jakiś czas przycichnie.
- Dziura deszczowa: godzina kręcenia! - ogłasza reżyser.
Cała ekipa zabiera się do przenoszenia sprzętu. Na kamery, dla ochrony przed wilgocią, operatorzy zakładają specjalne pokrowce. Pogoda wciąż jest niepewna. Chmury z czarnych zrobiły się jasnoszare, ale czy ulewa nie powróci?
Gdy deszcz się wzmaga, delikatny sprzęt ewakuuje się do starej, drewnianej stodoły, która stoi obok “domu” Łagodów. A filmowcy, dla zabicia czasu, organizują zawody w… rzucaniu jabłkami. Cel: puste okno w zrujnowanym domu. “Amunicja” leży na ścieżce, która prowadzi wzdłuż sadu. Męska część ekipy (włącznie z reżyserem) dwoi się i troi, żeby trafić choć w okienną ramę… Panie, dyskretnie, tylko kibicują.

Kolejną rundę przerywa pojawienie się aktorów. Błotnistą ścieżką nadchodzą Joasia Koroniewska i Paweł Okraska.
- Kto to wymyślił, że Michał jest w garniturze? Przecież to plener! - denerwuje się na widok aktora reżyser. - Dajcie mu jakąś bluzę! Ze zmianą kostiumu na szczęście nie ma problemu. Bus, którym przyjechała ekipa, zamieniono już w garderobę. Między fotelami rzędy wieszaków z ubraniami na każdą okazję: swetry, koszule, eleganckie torebki… A wśród nich bluza Michała Łagody.
Gdy aktorzy próbują tekst, charakteryzatorka nie opuszcza ich ani na krok. Na zmianę pudruje Pawła Okraskę i lakieruje kok jego partnerki.
- Przepraszam… Głupia byłam… - zaczyna serialowa Małgosia (zerkając ukradkiem w scenariusz).
- Kto nie robi błędów? - przerywa jej narzeczony.
- Ty nie robisz! - gorąco zapewnia Mostowiakówna.
- Zaraz, zaraz… Co, on nie popełnia błędów? Święty jest?! - Buntuje się aktorka przed kolejną kwestią. Najwyraźniej, Małgosia ma jej twarz i głos, ale charakter już całkiem inny…
- No nie, znowu mnie ugryzł! I to nad brwią! - Tym razem okrzyk Joasi Koroniewskiej dotyczy… komara. Stado małych “krwiopijców” uznało plan serialu za swoją stołówkę. Większość ekipy ma już pokaźne, czerwone plamy na twarzy i rękach.
- Najgorsze, że drapać nie można, bo zniszczy się makijaż… - wzdycha aktorka.

Zaczyna się ostatnia próba z reżyserem. Małgosia i Michał siadają na prowizorycznej ławce przed domem Łagodów. Kilka linijek tekstu, czułe wyznania i… Ławka się przewraca, a zakochana para ląduje w trawie.
- Z szaleństwem to zagraj! Krzyknij “aała”!- podpowiada Joasi reżyser.
- A może być “ojej”?
- “Ojej” to się mówi w innej sytuacji! Ty masz się cieszyć, że masz Michała przy sobie. A nie, że cię boli upadek! - tłumaczy Maciej Dejczer.
Romantyczna czy nie, w serialu każda scena jest dopracowana aż do najmniejszego… jęku.

- Akcja! - po tym haśle nie ma czasu na poprawki. Ekipa spieszy się, żeby nagrać scenę przed kolejną falą deszczu. Pogoda jednak wyścig wygrywa i… dopisuje do scenariusza własną linijkę tekstu.
- Burza idzie, uciekamy! - improwizuje Joasia Koroniewska. Co prawda, na ekranie trudno będzie dostrzec krople, które spadają na aktorów, ale w tle widzowie na pewno usłyszą potężne grzmoty. Które jakoś trzeba wytłumaczyć w dialogu.

Kolejna scena jest kręcona kilkadziesiąt metrów dalej, przy drodze. Maria Zduńska, jadąc do Grabiny, zauważa Małgosię z Michałem. Wysiada z auta, serdecznie wita się z siostrą…
Scena krótka, ale jej sfilmowanie okazuje się wyjątkowo trudne. Zwłaszcza, że na szosie co chwila pojawia się jakiś samochód. Ekipa, z konieczności, zatrzymuje wszystkie zbliżające się auta. Tak, by nikt nie wjechał w kadr lub… którąś z ustawionych na jezdni kamer. Prosi też o wyłączanie silników, bo mikrofon może wychwycić ich odgłos. Początek ujęcia - czerwone. “Stop!” Koniec ujęcia - zielone. “Można jechać dalej, dziękujemy!”. Filmowcy dyrygują ruchem z wprawą policjantów z drogówki.

Najtrudniejsze zadanie należy, jak zawsze, do aktorów. Tym razem muszą… ukryć gęsią skórkę oraz dygotanie z zimna. I odegrać ciepłe, letnie popołudnie w Grabinie.
W rzeczywistości pogoda jest pod psem. Jak na lipiec, wręcz lodowato. I znowu pada. Ekipa krąży wokół ubrana w grube swetry i nieprzemakalne kurtki. Tymczasem aktorzy mają na sobie jedynie kostiumy. Najbardziej “poszkodowana” jest chyba Małgorzata Pieńkowska.
- Proszę się nie śmiać z aktora, który moknie! - żartuje w przerwie między ujęciami. Jako Maria Mostowiak założyła lekki, trochę przezroczysty kostium w kolorze wrzosu i eleganckie pantofle. Które toną w kałużach i błocie na poboczu wiejskiej drogi.

- Zrobione! - Pada, tak wyczekiwany, okrzyk reżysera.
- Boże, co za upojny dzień! - komentuje któryś z filmowców. - Jak myśmy te sceny dzisiaj zrobili, to nie wiem!…
Na niebie znowu zbierają się czarne chmury, ale tym razem nikt się tym nie przejmuje. Ekipa szybko pakuje sprzęt. Zdjęcia w plenerze zakończone. W garderobie (tej prawdziwej, a nie objazdowej) czekają już Teresa Lipowska i Witold Pyrkosz. Zdjęcia z ich udziałem zakończą się dopiero późnym wieczorem. Kolejne sceny będą kręcone w ciepłej, suchej, wręcz komfortowej - w porównaniu ze szczerym polem - hali w Orzeszynie. Filmowcy mogą odetchnąć z ulgą…

Praca wre pod czujnym okiem
kierownika planu
Pana Marka Sobocińskiego
M i M, czyli Małgosia i Michał

Anna Mucha - Od karalucha do… Marleny Dietrich

24-03-2006

  • Zacznijmy od “M jak Miłość”: jaka, według Pani, jest Madzia? Mogłybyście się zaprzyjaźnić?
    To normalna, sympatyczna dziewczyna z miasta. Lubi odkrywać nowe rzeczy, eksperymentować… Tak, myślę, że mogłybyśmy się zaprzyjaźnić. Szkoda tylko, że nie studiuje już z Kingą i Kamilem.

  • Wiem, że lubi Pani podróże - zwłaszcza egzotyczne. Zdarzają się na wyjazdach sytuacje, które naprawdę Panią zaskakują? Coś, co przyprawia o zimny dreszcz?
    W Izraelu, niemalże na moich oczach, zastrzelono dziewczynę. Muzułmankę, która pod Ścianą Płaczu rzuciła się z nożem na modlącego się Żyda. Tam nikt się nie zastanawia: egzekucja następuje od razu. Drugi szok przeżyłam w Indiach. Znajomy, który nas tam gościł, wyjątkowo wolno jeździł - co nas zdziwiło, bo tam wszyscy pędzą jak wariaci. Zapytaliśmy więc, dlaczego? Okazało się, że kiedyś chłop, którego mijał jadąc szosą, rzucił mu pod koła dziecko. Po prostu: nie miał pieniędzy, żeby wyżywić kolejną gębę w rodzinie, więc się jej pozbył. I sprawa nawet nie trafiła do sądu! Zresztą w Indiach szokuje nawet sposób, w jaki ludzie podróżują. Do autobusu mieści się chyba setka ludzi: uwieszeni z boku, z tyłu, na dachu, z tobołkami i kurami…

  • Podobno w podróży nie boi się Pani próbować żadnej lokalnej atrakcji - zwłaszcza kulinarnych…
    Dwa lata temu w Tajlandii w Wigilię jadłam karaluchy. Iście postne danie. Robaczki były pieczone na grillu, w sosie sojowym; rodzaj miejscowych “chipsów”. Ale widać było wszystko: nóżki, pancerzyk… Nawet smakowały do momentu, gdy nachyliłam się do fontanny, a z trawy wyskoczył… żywy karaluch. Wtedy nie wytrzymałam! Powiedziałam: “Nie, ja już dziękuję…”.

  • Jakie pamiątki wybiera Pani na wyjazdach? Turystyczną masówkę?
    Z bliskich podróży - np. z Włoch - często przywożę sobie ciuchy. A poza tym uwielbiam gotować, więc moje walizki uginają się od butelek z oliwą, wina, serów, makaronów… Za to gdy jadę gdzieś dalej, lubię przywieźć coś, co ma związek z kulturą. Na przykład rzeźby.

  • A właśnie, rzeźby… To prawda, że planuje Pani zrobić odlew swojego ciała?
    No cóż… Oprócz tego, że bywam miła i sympatyczna, jestem też egocentryczna i zakochana w sobie! (śmiech) Ale nie postawię przed domem posągu w rodzaju “sikająca Anna w fontannie”. Cały czas mam za mały ogród … Nie pomaluję swojej podobizny na złoto i nie umieszczę w jadalni! Kiedyś zobaczyłam odlew twarzy Marleny Dietrich - myślę, że to w jakiś sposób mnie zainspirowało. Ciało, jako temat sztuki, mnie fascynuje. W tej chwili jestem piękna. Nie dlatego, że mam takie, a nie inne wymiary czy rysy twarzy. Po prostu istnieję: żyję, uśmiecham się, jestem szczęśliwa. I to właśnie chciałabym uwiecznić. Ale na razie powstał jedynie odlew mojej stopy.

  • Jeździ Pani na snowboardzie, skacze ze spadochronem, lata na paralotni, chodzi po jaskiniach, nurkuje… Jest w ogóle coś, czego się Pani boi?
    Hmm… Jestem rasową Muchą. I, jak każda mucha, mam gigantyczną arachnofobię! Szczura, mysz, węża wezmę do ręki bez najmniejszego problemu. Ale na widok pająka mnie paraliżuje!

  • Pociąga panią niebezpieczeństwo? Ryzyko, że każdy skok albo lot może być tym ostatnim?
    Nie. Gdy wiem, że coś zależy ode mnie albo od sprzętu, mam pełne zaufanie. Za to w biały dzień, na ulicy, zdarzają się sytuacje, gdy czuję więcej adrenaliny, niż skacząc ze spadochronem! Kiedyś, na planie “Panny Nikt”, mężczyzna z tłumu zaatakował mnie nożem. Bez powodu. Zdjęcia do filmu, generalnie, przyciągają - oprócz ekscentryków, którzy stanowią część ekipy filmowej - wariatów, którzy są poza planem. Wtedy uratowała mnie koleżanka - nagle popchnęła mnie na bok. Miała refleks: tuż za mną stał facet z taaakim nożem! I jak to porównać do lotu na paralotni? Przecież tam jestem wyzwolona, czuję wiatr, podziwiam góry… To zachwycające!

  • Ostatnie pytanie. W Internecie wyznała Pani, że wierzy w magię liczby 26…
    Bo urodziłam się 26 kwietnia. I w Lotto też za każdym razem zakreślam 26.

  • I…?
    I nic. Ale pamiętam, że gdy lecieliśmy do Indii - akurat na moje 18 urodziny - w samolocie dostałam siedzenie nr 26 i w hotelu też wylądowałam w pokoju 26. A 26-tego kwietnia, po kilku dniach pobytu w Indiach, trafiłam do szpitala z powodu zatrucia pokarmowego, nota bene. Leżałam na sali, oglądałam w telewizji losowanie totolotka i gdy miała wypaść ostatnia cyfra pomyślałam: “No jasne, będzie 26…”. I wypadło!
  • Piotr i Paweł Zduńscy

    23-03-2006

    Synowie Zduńskich, mimo młodego wieku, mają za sobą burzliwe doświadczenia.

    Piotrek ożenił się z Kingą Filarską, wbrew woli rodziców. Razem przenieśli się do Warszawy, gdzie studiują i wynajmują mieszkanie na spółkę z przyjaciółmi. Jednym ze współlokatorów jest Madzia - dziewczyna, która ma za sobą już kilka nieudanych związków i wciąż pakuje się w nowe kłopoty…

    Paweł przeżył silny zawód miłosny: zakochał się w starszej od siebie kuzynce, Teresie. Gdy ich związek rozpadł się, chłopak próbował popełnić samobójstwo. Teraz na nowo próbuje odnaleźć szczęście…

    odcinek 398

    22-03-2006

    Teresa, wbrew temu, co mówiła ostatnio w Gródku, wciąż tęskni za Pawłem… Agnieszka widzi, że jej matka jest bardzo nieszczęśliwa. Jaka będzie reakcja dziewczynki?
    Teodor ma dla Janiny dobrą wiadomość: w końcu zdecydował się na rozwód! Radość Nowickich nie trwa jednak długo. Nagle Teodor odbiera niepokojący telefon z Warszawy…
    Norbert odwozi Martę do Grabiny. Lucjan domyśla się, że w małżeństwie córki trwa kryzys… Czy wizyta na wsi pomoże go załagodzić?

    odcinek 397

    21-03-2006

    Madzia obawia się kłopotów przez narkotyki, które policja znalazła w mieszkaniu studentów. Co grozi dziewczynie?
    Kamil znowu spotyka się z Karoliną w hotelu. Tym razem czeka go jednak niemiła niespodzianka…
    Marta spotyka w sądzie Olę. Co usłyszy od dziewczyny?
    Małgosia szykuje się do wyjazdu na wycieczkę. Niespodziewanie, Grzegorz prosi ją o pomoc…

    odcinek 396

    20-03-2006

    Hanka ma bardzo niemiłą rozmowę z dyrektorem szkoły. Gdy Mostowiakowa wraca do domu, jest bliska płaczu… Co usłyszała w gabinecie dyrektora?
    Między Martą i Norbertem coraz częściej dochodzi do spięć. Do czego doprowadzą ciągłe kłótnie?

    odcinek 395

    15-03-2006

    Po kolejnej, burzliwej rozmowie z ojcem, Kamil decyduje się wyznać Madzi swoje uczucia… Jaką usłyszy odpowiedź?
    Niespodziewanie, w mieszkaniu studentów pojawia się ojciec Madzi. Wygląda na to, że dziewczyna znowu ma problemy…
    Maria wraca do pracy w przychodni, ale wciąż jest na skraju załamana. Renia decyduje się jej pomóc…
    Izę odwiedza w pracy Maciek - były chłopak, przez którego próbowała popełnić samobójstwo. Jak dziewczyna zareaguje na jego widok?

    odcinek 394

    14-03-2006

    Hanka chciałaby podjąć pracę w szpitalnej świetlicy. Wszystko zależy od dyrektora szkoły - jaką podejmie decyzję?
    Peter wraca do Gródka i zagląda do pubu Marka. Jak Mostowiak zareaguje na jego widok?
    Zduńska rozmawia z Andrzejem Olszewskim - sąsiadem, który był przy jej mężu, gdy ten dostał zawału. Pyta mężczyznę o ostatnie słowa Krzysztofa…
    Do Gródka zagląda Teresa. Jak zakończy się jej spotkanie z Pawłem?

    odcinek 393

    13-03-2006

    Leszek jest coraz bardziej rozgoryczony. Po śmierci Krzysztofa Ewa bardzo się zmieniła. Chłopak obawia się, że to właśnie Zduński był miłością jej życia…
    Marek pożycza Hance pieniądze dla Fundacji. Czy Mostowiakowa dalej będzie mogła pomagać chorym dzieciom? Czy znajdzie nowych sponsorów?
    Maria ledwo się trzyma, jest na silnych lekach uspokajających. Chce jednak jak najszybciej wrócić do przychodni. Jak zareagują na to koledzy z pracy?
    Kinga odwiedza w Gródku swoją matkę. Filarska wyznaje córce bolesną prawdę…




    Regay Sklepowe | Tapety Kobiety | Hotele Bydgoszcz | Dziewczyny | Reklama